Sobota, 15 Sierpnia 2020

Imieniny: Napoleona, Stelii

Na antenie

Kontakt

12 630 64 54

off@radiokrakow.pl

Moses Sumney "grae"

0

A
A
A

Zauważyliście, że w filmach science-fiction rzadko słyszymy muzykę przyszłości? Nie chodzi mi o ścieżki dźwiękowe, które komponowane współcześnie mają odpowiadać futurystycznej wizji scenarzystów i reżyserów, nie chodzi o muzykę ilustracyjną wywołującą niepokój towarzyszący kontaktowi z obcymi cywilizacjami. To tylko dźwięki tła, muzyka dla widza, nie dla bohaterów tych historii. Co z muzyką, której słucha się w mniej lub bardziej odległej przyszłości? Skoro wyobrażenie sobie, a nawet trafne przewidywanie jakimi ścieżkami podążą technologia, sztuka, moda i design nie jest niemożliwe, to dlaczego wizje muzyki jutra są tak często błędne, a jeszcze częściej po prostu ich nie ma? Czy muzyka popularna przeobraża się w sposób, który tak trudno zarejestrować i rozpisać rządzący jej rozwojem algorytm? A może odpowiedź jest linearna, może prawdziwą muzykę przyszłości tworzą ci, którzy nie rozpoznają co było wczoraj, co jest dziś, a co będzie jutro. Wszelkie binarne podziały są dla nich tak nieistotne, jakby nigdy ich nie było. Ignorują zasady, modele, tradycje i oczekiwania, bo tak bardzo się od nich odizolowali, że nie zdają sobie już sprawy z ich istnienia. Niesie ich niepohamowana siła własnego talentu, charyzmy i energii. Talenty najlepszych im współczesnych kompozytorów, aranżerów i producentów stają się dla nich tylko narzędziami w pracy nad realizacją wizji, są jej całkowicie podporządkowane, choć w tysiącach innych przypadków ich dominacja byłaby łatwa do wychwycenia i trudna do zniesienia. Tworzą muzykę nieskazitelną i uniwersalną, spójną w swojej różnorodności, emocjonalną i logiczną, klasyczną i rewolucyjną. W przewidywalnej przyszłej rzeczywistości, odbudowanej dzięki empatii i odrzuceniu starego porządku, muzyka będzie musiała być taka, jak wyobraża to sobie już dziś Moses Sumney - post-gatunkowa, przyjmująca otwartość na polityczną, kulturową i indywidualną wolność od wszelkich granic za absolutną podstawę. Ale Moses Sumney nie jest jasnowidzem, mistyczną wyrocznią, aktywistą czy nawet poetą. Jest sobą. Wie, że składa się z tysiąca elementów, ale rozumie też, które z nich go definiują, nawet jeśli ta definicja ciągle się zmienia. Ilu z nas może powiedzieć to samo?

TRACKLISTA:

 1. Insula
  2. Cut Me
  3. In Bloom
  4. Virile
  5. Conveyor
  6. Boxes
  7. Gagarin
  8. Jill/Jack
  9. Colouour
  10. Also Also Also and and and
  11. Neither/Nor
  12. Polly
  13. Two Dogs
  14. Bystanders
  15. Me in 20 Years
  16. Keeps Me Alive
  17. Lucky Me
  18. And So I Come to Isolation
  19. Bless Me
  20. Before You Go