Czwartek, 2 Lipca 2020

Imieniny: Jagody, Urbana, Marii

Na antenie

Kontakt

12 630 64 54

off@radiokrakow.pl

Phoebe Bridgers "Punisher"

0

A
A
A

"Jestem miłośniczką historii magii - pogańskich wierzeń, astrologii, tarota, to wszystko jest fascynujące" - mówi Phoebe Bridgers w rozmowie na temat inspiracji stojących za jej nową płytą, "Punisher". Nic dziwnego, że to album pełen nawiedzonych utworów, buzujący od paranormalnej energii, ociekający ektoplazmą jak pułapka na duchy w "Ghostbusters". Płyta powstała w Sound City w Van Nuys, miejscu gdzie przez ponad 40 lat pracowała legendarna konsoleta Neve, którą od złomowania uratował Dave Grohl doceniając jej nadprzyrodzone możliwości, dał nowe życie duchowi mieszkającemu w maszynie. Są muzycy, którzy odmawiają pracy w innych miejscach, licząc na mistyczne natchnienie, które spłynie na nich ze ścian legendarnego Studia A, gdzie powstawały ponadczasowe piosenki Neila Younga, Fleetwood Mac, Toma Petty'ego czy Kurta Cobaina.

Na nowej płycie Phoebe Bridgers mroczne melodie śpiewane delikatnym, niewzruszonym głosem rezonują stłumionym echem, tańczą jak martwe liście na chodniku w październikowy wieczór. Muzyka nabrzmiała od emocji sączy się przez ścianę analogowych pogłosów o zmiennej intensywności, jakby żyły własnym życiem. Utwory płyną delikatnie, czasem bardziej stanowczo, a czasem wzbierając jak sztormowa fala by rozbić się o skały w dramatycznym finale. Motywy przeplatają się zgodnie z chaotyczną logiką snów, historie zataczają koło, urywają się i powracają, materia jest zmienna i nieprzewidywalna.

W tekstach straszą duchy wywoływane z analityczną precyzją, jak na hardkorowej sesji terapeutycznej. Są tu upiory traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, które do dziś podstawiają nam nogę w kluczowych momentach. Nad kilkoma utworami unoszą się świeże duchy obumarłych związków, jak para ulatująca ze stygnącego truchła. Są tu historie emocjonalnego horroru zmagania się z uzależnieniem bliskiej osoby i poczucia fałszywej satysfakcji płynącej z ciągłego pomagania komuś, komu nie da się pomóc. Prawdziwym dreszczowcem w kilku piosenkach jest strach przed śmiercią zmuszający do desperackiego poszukiwania jakichkolwiek sygnałów, które pozwoliłyby uwierzyć choć na chwilę w obecność czegoś więcej po drugiej stronie. To prawdziwe emocjonalne cmentarzysko pełne żywych trupów, wampirycznych potworności, od których nie sposób się uwolnić. A to wszystko opisane z bolesną bezpośredniością i sardonicznym tonem, który jest tym bardziej rozbrajający, im bardziej bolesna jest historia, której towarzyszy.

W finale przylatuje UFO i porywa Phoebe do lepszego świata, więc może zostawić za sobą dawne traumy, polityczne szambo, umierającą planetę i udać się do krainy, w której istnienie nie mogła uwierzyć, gdzie wreszcie będzie miała święty spokój. Obyśmy się tam kiedyś wszyscy spotkali.

TRACKLIST:
1. DVD Menu
2. Garden Song
3. Kyoto
4. Punisher
5. Halloween
6. Chinese Satellite
7. Moon Song
8. Savior Complex
9. ICU
10. Graceland Too
11. I Know The End